• Wpisów: 1610
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 17:45
  • Licznik odwiedzin: 226 962 / 2215 dni
 
maciejzembaty
 
kruk55:

Temple of Love (extended) [HQ] Sisters of Mercy
Z żarem ze sztucznych ogni nade mną
Z pistoletem dla kochanka i strzałem dla bólu w ręce
Uciekasz by schronić się w świątyni miłości
Uciekasz po innego, ale wciąż takiego samego
Bo wiatr rozwieje me imię po ziemiach
W świątyni miłości ukrywacie się razem
Wierząc w to że na zewnątrz jest ból i strach
Ale ktoś blisko was kieruje pogodą
I łzy które wypłakuje, spadną jak deszcz
Na ściany szerokie jak oczy kochanków

W świątyni miłości - lśnij jak błyskawica
W świątyni miłości - płacz jak deszcz
W świątyni miłości - usłysz moje wołanie
W świątyni miłości - usłysz moje imię

I diabeł w czarnej sukni przygląda się
Mój anioł stróż odchodzi
Życie jest krótkie, a miłość zawsze kończy się z rana
Czarny wietrze, przyjdź, zabierz mnie daleko
Wraz z zachodem słońca i nocą nade mną
Z bronią dla kochanka i strzałem dla wewnętrznego bólu
Uciekasz by schronić się w świątyni miłości
Uciekasz po innego, ale zawsze jest tak samo
Bo wiatr zawieje i zburzy twoje ściany

Z żarem ze sztucznych ogni nade mną
Z pistoletem dla kochanka i strzałem dla bólu
Uciekasz by schronić się w świątyni miłości
Lśnię jak błyskawica, płaczę jak deszcz
I świątynia miłości starzeje się i staje się silniejsza
Ale wiatr wieje mocniej, zimny i długi
I świątynia miłości upadnie wcześniej
Czarny wiatr już nie wzywa cię mym imieniem

Na czarnym niebie, błyskawica rozciągająca się pod
ziemią i nad wiatrem, dźwięk
płaczu, łkania nie uratuje twej
wiary w cegły i pragnienia spoiwa
Wszystkie twe modlitwy muszą wydawać się daremne
Niepokonana twierdza pod falami kiedy
kamień obraca się w pył i pozostaje tylko pustka

W świątyni miłości - lśnij jak błyskawica
W świątyni miłości - płacz jak deszcz
W świątyni miłości - usłysz moje wołanie
I świątynia miłości - upada

W świątyni miłości - lśnij jak błyskawica
W świątyni miłości - płacz jak deszcz
W świątyni miłości - usłysz moje wołanie
W świątyni miłości - usłysz moje imię

Na czarnym niebie, błyskawica rozciągająca się pod
ziemią i nad wodami, dźwięk
płaczu, łkania nie uratuje twej
wiary w cegły i pragnienia spoiwa
Wszystkie twe modlitwy muszą wydawać się daremne
Niepokonana twierdza pod falami, kiedy
kamień obraca się w pył i pozostaje tylko pustka
Jedyne niebo jakiemu możesz ufać
I diabeł w czarnej sukni przygląda się
Mój anioł stróż odchodzi
Życie jest krótkie, a miłość zawsze kończy się z rana
Czarny wietrze, przyjdź zabierz mnie daleko

Z żarem ze sztucznych ogni nade mną
Z pistoletem dla kochanka i strzałem dla bólu
Uciekasz by schronić się w świątyni miłości
Lśnię jak błyskawica, płaczę jak deszcz
I świątynia miłości starzeje się i staje się silniejsza
Ale wiatr wieje mocniej, zimny i długi
I świątynia miłości upadnie wcześniej
Czarny wiatr już nie wzywa cię mym imieniem

W świątyni miłości ukrywacie się razem
Wierząc w to że na zewnątrz jest ból i strach
Ale ktoś blisko was kieruje pogodą
I łzy które wypłakuje, spadną jak deszcz
Na ściany szerokie jak oczy kochanków

W świątyni miłości - lśnij jak błyskawica
W świątyni miłości - płacz jak deszcz
W świątyni miłości - usłysz moje wołanie
I świątynia miłości - upada

  •  
  • Pozostało 1000 znaków